Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

Bunt na dziale Ship w Amazon – regulamin był tylko iskrą zapalną

Na początku lipca większość pracowników Shipu (załadunek) z POZ1, operatorów wózków i yardmarshalli, złożyło identyfikatory i chciało odmówić pracy. Rozmawiamy z kolegą z działu Ship o powodach tego buntu. Wywiad pochodzi z gazety zakładowej Głos Załogi Amazona nr 5, którą w całości można pobrać TUTAJ.

Od czego się zaczęło?

Przynieśli nam na ship regulamin dziurkowania badża i chcieli, by wszyscy to podpisali. Podobno obowiązywał od roku, ale nigdzie nie był dostępny. Większość nie wiedziała o jego istnieniu. Zaczęło się wrzenie, bo od wielu miesięcy mamy coraz mniej ludzi do pracy, a coraz więcej obowiązków. Kiedyś było ok 7–8 yardmarshalli na zmianie, a teraz jest 4 czy 5, na 14–15 tirów na godzinę. Resztę wyrzucają na inne działy. Jest nas za mało, każ-dy pracuje za 2–3 osoby. Chcą jak najmniejszą ilością ludzi zrobić jak najwięcej roboty, a tego bez łamania przepisów się nie da zrobić. Ludzie już po dwóch dniach są zmęczeni, a praca na yardzie to spora odpowiedzialność – już kilka razy się zdarzało, że przewrócił się kontener, były też inne wypadki.

O co chodzi w tym regulaminie?

Są tam wymienione wykroczenia i przypadki łamania zasad BHP, za które pracownikowi można odebrać badża czyli uprawnienia, a potem dać kary, z dyscyplinarką włącz-nie. Przy pierwszym razie behapowcy robią dziurkaczem w identyfikatorze dziurkę, co oznacza, że już raz podpadłeś. Za drugim razem mogą ode-brać uprawnienia czy wręczyć naganę. Ludzie się przestraszyli, że się szykują zwolnienia. Tak naprawdę w całej tej historii chodzi o to, że góra do-brze wie, że bez łamania zasad nie pracowalibyśmy tak szyb-ko, więc zezwala na łamanie przepisów, tylko chce zrzucić odpowiedzialność na pracowników i jeszcze nas za to karać. Amazon chce się tylko zabezpieczyć, bo jak coś się stanie, to będą mieli na kogo zwalić winę. Wiadomo, że najłatwiej jest zwalić na pracownika – mówiliby wtedy: przecież podpisałeś regulamin, mamy to na papierze.

Jaka była reakcja ludzi?

Najpierw kilka osób podpisało, potem reszta powiedziała, że nie podpisze. Ludzie odbierali to jako zastraszanie, i zaczęli głośno mówić, że tak nie może być. Tak naprawdę szefostwo dolało oliwy do ognia, wystarczyła iskra, by się coś ruszyło. We wtorek rano zebraliśmy się większa grupą i zaczęliśmy o tym rozmawiać. Ktoś rzucił, że oddajemy badże, wtedy nie będą mieć nikogo do pracy z uprawnieniami. Padło, że trzeba tupnąć nogą. Na początku chcieliśmy to zrobić dzień później rano, ale nie chcieliśmy narażać nikogo na kary finansowe, więc zaczęło się po godzinie 16, gdy wyjechały już wszystkie auta. Ponad 55 osób ze wszystkich zmian łącznie, czyli prawie cały ship, oddało badże. Pięć osób poszło zanieść je menedżerowi i powiedzieć, o co chodzi. Akurat nie mamy nic do tego menedżera ani liderów, dobrze wiemy, że są tylko pośrednikami między górą a nami, i chcemy, aby oni nas poparli. To góra ma nas usłyszeć i z górą trzeba rozmawiać.

Doszło do takiego spotkania?

Dzień później rano na stand-upie już na nas czekali. Był ops menedżer i senior menedżer, zastępca generalnego. Poszliśmy wszyscy na kantynę, rozmowa trwała godzinę. Zaczęli od tego, że musimy sobie zaufać, że Amazon dba o bezpieczeństwo – znamy te śpiewki. Powiedzieliśmy, że od wielu miesięcy nikt nas nie słucha, jednym uchem wpuszczają, a drugim wypuszczają, że nie może być tak, że oni sobie pogadają i nic się nie zmieni. Chcieliśmy konkretów, spisania protokołu ze spotkania, obecności związkowców i behapowców. Zaczęli się wycofywać, powiedzieli, że faktycznie regulamin jest do wyrzucenia, że trzeba to przemyśleć, że był źle zatwierdzony, że faktycznie kary są zbyt surowe. Ale nie chcieli nic dać na papierze, twierdząc, że po co nam papierologia. Obiecali, że będzie nas więcej do pracy, że nie będą nas rozrzucać po działach. Podkreślali, że ship jest priorytetowym działem, że jest to praca odpowiedzialna. Skoro tak, to dlaczego nie ma podwyżek i dodatków?

Amazon zaczął limitować środki ochrony osobistej w tym rękawiczki, ucina nam się czas przerwy, w tym roku nie ma bonusu na Primeday, a podobno znów mamy bić rekordy. Nic w zamian nie dostajemy. Mówili, że nie od nich zależą kwestie płacowe. Obiecali, że zorganizują spotkanie z dyrektorem, ma być na nim po 2–3 osoby z każdej zmiany. Przystaliśmy na to. Nie chcieliśmy na tamten moment, by komukolwiek zarzucono porzucenie pracy. Ludzie chcą jednak, aby spisać ustalenia z tego spotkania. Amazon wszystko daje nam do podpisu, więc to nie może działać w jedną stronę. Spotkanie odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Czego się po nim spodziewasz?

Chcemy konkretów. Widać było, że oni już się przestraszyli tego, że tyle ludzi się zorganizowało. Liczymy, że będzie nas więcej, że dołączą doki. Już po tym spotkaniu było nas 7 osób na yardzie, a nie 3. Trzeba niestety było tupnąć nogą, by nas zauważyli, bo normalnie nikt nas nie słucha. Liczą się tylko rejty i cyfry. Z tego powodu w tym roku zwolniło się już sporo starych pracowników, którzy znali się na robocie. Znaleźli lepiej płatną pracę. Także problemy narastają, więc regulamin to była tylko iskra.

Powrót na górę