Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

FAU w Niemczech – solidarność ponad fikcyjnymi granicami

W marcu w Poznaniu gościliśmy działaczy i działaczki z syndykatu FAU – Freie Arbeiterinnen und Arbeiter Union z Niemiec.

Oprócz oficjalnych rozmów o współpracy pomiędzy IP a FAU, w księgarni „Zemsta” miała miejsce prezentacja na temat działań prowadzonych przez związek. Rozmawialiśmy również o komisji związkowej pomagającej w organizacji pracujących w Berlinie cudzoziemców. Poniżej prezentujemy wywiad z członkiem tej komisji, który pierwotnie ukazał się w 40 numerze biuletynu Inicjatywa Pracownicza.

Opowiedz, jakie były bezpośrednie powody powołania osobnej komisji FAU dla osób z zagranicy. Czy imigranci mogą należeć do innych komisji związku, np. związanych z konkretnymi sektorami pracy?
    Sekcja została powołana przez małą grupę osób, które już wcześniej działały w FAU. Dostrzegły one jednak, że osoby nie znające języka niemieckiego mają pewne trudności z pełnym uczestniczeniem w życiu związku. Zdecydowały więc zawiązać sekcję, która działa jak bufor pomiędzy nowymi członkami/członkiniami FAU niepochodzącymi z Niemiec a Zgromadzeniem Ogólnym FAU. W zamierzeniu w ramach tej sekcji nowi członkowie uczą się, jak działa związek i jak bezpośrednio uczestniczyć w oddolnie zorganizowanych walkach. W FAU możesz działać w dwóch różnych sekcjach. Idealnie byłoby, gdyby pracownicy najpierw zetknęli się z sekcją dla osób z zagranicy, a potem powoli zaczynali działać w sekcji związanej z ich branżą, ale w rzeczywistości często tak nie jest. Prawdopodobnie dlatego, że sekcja jest wciąż młoda i wciąż rośnie, potrzebuje więc wielu osób, które będą w stanie się jej poświęcić, by miała solidne podstawy. Sekcja musi być bardzo elastyczna, bo warunki pracy migrantów są bardzo różne: od stosunkowo przyzwoitych do bardzo nędznych. Musimy radzić sobie z barierami językowymi, kulturowymi i politycznymi. Na szczęście mamy członków i członkinie ze stosunkowo wielu krajów, a kombinacja ich doświadczeń zazwyczaj pozwala nam utrzymywać elastyczną i solidną bazę. Jest naszym obowiązkiem – dla nas jako internacjonalistów – minimalizowanie różnic wynikających z kulturowych czy językowych barier i maksymalizowanie korzyści wynikających z pomocy wzajemnej i wolnego zrzeszania się. Historia anarchizmu i syndykalizmu daje nam wiele przykładów solidarności ponad „fikcyjnymi” granicami.

Jakie są największe problemy, z którymi muszą się zmierzyć pracownicy przybywający do Berlina?
    Od czego tu zacząć? Niezwykle trudno jest uchwycić zróżnicowanie rynku pracy w Berlinie. Gospodarka opiera się w znacznej mierze na przemyśle kulturowym oraz turystycznym – w odróżnieniu od Niemiec Zachodnich jest tutaj bardzo mało przemysłu ciężkiego. Jeśli dodamy do tego fakt, że Berlin w dziwny sposób na przestrzeni ostatnich 5 lat stał się stolicą start-upów, czyli firm rozpoczynających działalność głównie w polu kultury oraz miastem, do którego zjeżdżają się młodzi „kreatywni” ludzie, to będziemy mieć do czynienia z bardzo sprzecznymi tendencjami. Jest tu stosunkowo niskie bezrobocie, ale wielu przyjezdnym pracownikom niezwykle trudno jest znaleźć stałą pracę. Bardzo wielu młodych ludzi pracuje jako stażyści lub jako wolni strzelcy, mimo że zgodnie z prawem powinni mieć stałą pracę. Większość osób, z którymi mamy kontakt, pracuje jako prekariusze i jest młoda. Starsi migranci pracują w sektorze pracy domowej albo w budowlance czy przy innych pracach fizycznych.
    Jeśli chodzi o najbardziej ogólne problemy (z którymi najczęściej spotykamy się w ramach sekcji) to są nimi biurokracja i nieznajomość języka. Język niemiecki jest trudny i często nawet migrantom, którzy przebywają tu legalnie, trudno zostać pracownikami w świetle prawa. Czasami biurokracja jest tak upierdliwa, że ludzie wolą pracować na czarno. Są też ludzie, którzy są do tego zmuszeni. Ich problem jest taki sam, jak w innych miejscach na świecie: obawiają się walczyć z obawy przed deportacją czy represjami. To są te najważniejsze kwestie.
    Ale powiedzmy sobie szczerze, że największym problemem dla przyjezdnych pracowników jest to, że wielu szefów w Berlinie bardzo chętnie wykorzystuje fakt, że pracownicy, którzy tu przybywają, nie są pewni swoich praw. Próbujemy się z tym zmierzyć wydając prostą, ale bogatą w informacje ulotkę o podstawowych prawach pracowniczych. Przetłumaczyliśmy ją na 15 języków, rozprowadzamy ją w wielu miejscach i spotkaliśmy się z wieloma pozytywnymi reakcjami.

Czy mógłbyś opowiedzieć o konkretnych przykładach, kiedy interweniowała sekcja? Czy interwencja była skuteczna? Z jakich narzędzi korzystaliście?
    Mógłbym mówić o wielu przykładach z ostatniego półtora roku. Wiele problemów rozwiązywało się po wymianie oficjalnej korespondencji między FAU a pracodawcami, po wizycie FAU w biurze firmy lub po zagrożeniu podjęciem działań prawnych. Niektóre interwencje skończyły się w sądzie – wszystkie z nich zakończyły się zwycięstwem członka/członkini FAU. Sądy pracy są tutaj zazwyczaj przyjazne dla pracowników. Duża część naszej pracy to po prostu dokumentacja, która często służy jako straszak dla firmy czy szefa. Kiedy raz zobaczą, że pracownik/pracownica, którą zastraszali lub źle traktowali, zaczyna zachowywać się spokojnie i dokumentuje rozwój wydarzeń, to się wycofują.
    Ostatnia sprawa, w której interweniowała sekcja, dotyczyła hostelu w północnej dzielnicy Berlina - Wedding, w którym niegodnie traktowano pracowników. Przyszli do nas po tym, jak już się sami zorganizowali i przeprowadzili świetne akcje. Potrzebowali tylko trochę solidarności, którą byliśmy im w stanie dać. Wciąż się organizujemy razem z tymi pracownikami (ich sprawa jest teraz w sądzie) w ramach szerszej kampanii, która dotyczy całego sektora hotelarstwa we wschodnim Berlinie.

Podczas spotkania wspominaliście, że często korzystacie z narzędzi prawnych – sądów pracy, inspekcji pracy. Ale czy sądzisz, że takie narzędzia wystarczają?
    Nasze interwencje często dotyczą bardzo różnych spraw, ale jest jedna rzecz, która je łączy: najczęściej dotyczą jednej albo dwóch osób, które mają konflikt z pracodawcą. Przykładowo, stało się coś dramatycznego i potem taka osoba przychodzi do nas (nawet jeżeli już wcześniej została członkiem/członkinią FAU), gdy znajduje się już w krytycznym momencie. Często najlepszą metodą w Berlinie jest korzystanie z narzędzi prawnych, dlatego że – tak jak mówiłem wcześniej – sądy są dość wyrozumiałe. Jednak chcemy tworzyć walczący związek i oczywiście FAU najchętniej sięga po akcje bezpośrednie. Akcja bezpośrednia jest jedną z głównych zasad FAU, w przeciwieństwie do działań legalistycznych. Jest to po prostu w tej chwili użyteczna taktyka.

Jak działa sekcja? Jak często się spotykacie, w jaki sposób podejmujecie decyzje? I jak mogą was znaleźć osoby, które przenoszą się za pracą do Berlina?
    Sekcja spotyka się raz w miesiącu (wkrótce zaczniemy spotykać się dwa razy w miesiącu) – obecnie w co czwarty wtorek miesiąca, w lokalu FAU na Lottumstrasse 11. Decyzje podejmujemy większością głosów, ale staramy się raczej dochodzić do porozumienia. Inne sekcje FAU bardzo nas wspierają i próbujemy się odwdzięczać, kiedy tylko możemy. FAU samo w sobie nie jest masową organizacją związkową, zatem wszystkie sekcje muszą polegać na sobie nawzajem, choć wciąż pozostając od siebie niezależnymi.
   
Dziękujemy za rozmowę i liczmy na współpracę w przyszłości!

Adres internetowy komisji FAU dla osób z zagranicy w Berlinie:
http://berlin.fau.org/strukturen/foreigners

Powrót na górę